POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 45 (2832) z dnia 2011-11-02; s. 34-36

Kraj

Ewa WinnickaMarta Mazuś  [współpr.]

Juror musi mieć talent

Umiejętne poniżanie ludzi przed kamerą to dla telewizyjnych stacji kura znosząca złote jaja. Dlatego kluczową postacią dobrego talent show jest spontaniczny juror.

Wbrew nazwie, w programach typu talent show kluczową postacią nie jest wcale amator z talentem. Kołem zamachowym maszynki do pieniędzy (patrz ramka) jest właściwie dobrane jury. Dlatego jeden z producentów w TVP narzeka, że wyrzucając demonicznego jurora Adama Darskiego z programu „The Voice of Poland”, prezes wyrwał własnej stacji przedni ząb, którym zaczęła ona kąsać konkurencję.

Edward Miszczak, dyrektor programowy w konkurencyjnym TVN, mógłby odetchnąć z ulgą, ale rozumie, co może czuć producent w TVP. – Kiedy Kuba Wojewódzki wymówił udział w kolejnej edycji programu „Mam talent”, wpadliśmy w panikę. Mieliśmy 40 proc. udziału w rynku, chętnych reklamodawców, szkoda było zamykać biznes. Siedzieliśmy w gabinecie załamani, aż przypomnieliśmy sobie o Robercie Kozyrze, który potrafi być złośliwy i obecnie dynamicznie współistnieje na antenie z jurorkami Chylińską i Foremniak.

Wojciech Iwański z firmy producenckiej Freemantle reżyserujący dla TVN programy „Mam talent” oraz „...

Wpływy z talentów

Programy, w których znani osądzają śpiewającego, tańczącego lub żonglującego amatora, są dla telewizji prawdziwymi maszynkami do zarabiania pieniędzy. 30 sekund reklamy przed programem „Mam talent” w TVN (ostatni odcinek trzeciej serii oglądało ponad 5 mln osób) kosztuje (wg cennika) nawet 100 tys. zł, przed „X Factor” w tej samej stacji – 95 tys. zł (cena z maja 2011 r.), a przed „Must Be The Music” w Polsacie 78,2 tys. zł. Najtańsza jest reklama przed „The Voice of Poland” w telewizji publicznej, za którą zapłacić trzeba 55,6 tys. zł.

Zobacz także

A może raz bez licencji