POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 51 (2736) z dnia 2009-12-19; s. 12

Komentarze

Jerzy Baczyński

Już nie mogę się doczekać wyborów

W tym świątecznym wydaniu „Polityki” oszczędzamy Państwu i sobie intensywnych spotkań z bieżącą polityką. Nie wiem jak sami politycy: czy wytrzymają nadchodzącą przerwę świąteczno-noworoczną bez rytualnych bojów? Jedyna polityczna emocja, jaką ja pod koniec 2009 r. w sobie znajduję, to zniecierpliwienie – już nie mogę się doczekać tych prezydenckich wyborów. Niestety, to jeszcze prawie cały rok; zanosi się na długą i bezsensowną kampanię. Dlaczego bezsensowną? To nie jest Ameryka, gdzie kampania i skomplikowany system prawyborów ma wyłonić (czasem wręcz z politycznego niebytu – vide Obama) dwójkę prawdziwych pretendentów do prawdziwej władzy. W naszym systemie konstytucyjnym urząd prezydenta ma znaczenie drugorzędne, osoby i cechy głównych kandydatów są od dawna dobrze znane, podobnie jak ich programy, wobec braku realnej władzy – iluzoryczne, będące kopią programów partyjnych

Cała ta roczna kampania, tysiące godzin awantur medialnych, prace sztabów, dziesiątki milionów złotych wydanych na plakaty, ulotki, telewizyjne spoty, będzie miała jeden cel: skompromitować rywala. Stroną atakującą, choćby ze wzglę...