POLITYKA

Poniedziałek, 17 czerwca 2019

Polityka - nr 13 (3204) z dnia 2019-03-27; s. 92-97

Na własne oczy

Marek Ostrowski

Kalifornikacja

Jeśli chcecie wiedzieć, jak świat będzie wyglądał za ćwierć wieku – zobaczcie San Francisco.

Tak z grubsza, wszystko co modne, co nas dziś kręci – Twitter, Facebook, Google, Apple, Dropbox, nawet Airbnb i Uber – narodziło się tutaj. Jak wyjaśnić to nagromadzenie innowacji? Cameron Munter, dyplomata i wykładowca, prawdziwy Kalifornijczyk, przypomina piosenkę „Go to West – jedź na Zachód, młody człowieku, i rośnij wraz z krajem”. Istnieje w Ameryce takie wyobrażenie Zachodu z bagażem historii, mitu i kultury, który tu osiąga swój szczytowy punkt – mówi. – Już dalej na Zachód pojechać nie można. Powtórzę stereotyp: Wschód jest ospały, Zachód – dynamiczny. San Francisco jest najbardziej zachodnie na całym Zachodzie.

Od dawna tak było. „Jeśli jedziesz do San Francisco, koniecznie włóż kwiaty we włosy” – piosenka śpiewana przez Scotta McKenzie była nieoficjalnym hymnem kontrkultury lat 60., hipisów, dzieci kwiatów i protestu przeciwko wojnie w Wietnamie. Tak jak hymnem następnego pokolenia było „Californication” Red Hot Chili Peppers. Tu rodziły się awangardy rozmaitego rodzaju, choćby jawna wspólnota gejowska w ...