POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 45 (2730) z dnia 2009-11-07; s. 99-100

Ludzie i obyczaje

Jacek Pałka

Kanada się nada

Zapalony w Olimpii znicz jest już w Kanadzie i podąża do Vancouver! Będzie wędrował drogą morską i powietrzną, przy użyciu koni, skuterów śnieżnych oraz psich zaprzęgów. Na jeden dzień zatrzyma się nawet w stacji arktycznej Nunavut.

Vancouver jest już gotowe do igrzysk. Nie obyło się jednak bez kłopotów. Wioska olimpijska, usytuowana na brzegu zatoki False Creek, pierwotnie planowana była jako nowoczesne osiedle mieszkaniowe z pełną bazą wypoczynkową, handlową i socjalną. Tak też się stanie, ale po olimpiadzie. Trwają przedpłaty na piękne apartamenty, które teraz można oglądać, projektować ich aranżację i przebudowę. Koszt – w zależności od standardu oraz metrażu – od 400 tys. do 3 mln dolarów kanadyjskich (1 CAD = 2,7 zł). Budowa wioski olimpijskiej od początku budziła kontrowersje. Perturbacje z wykonawcą, ciągłe zmiany właściciela obiektu, a na koniec ubiegłoroczne załamanie gospodarki sprawiły, że projekt, który pierwotnie miał być szalenie dochodowy, według najnowszych prognoz zrealizowany zostanie z wielomilionowymi stratami.

Od liczb i statystyk kręci się w głowie, a łączy je tylko jedno. Otóż władze miasta oraz komitet olimpijski pomylili się w obliczeniach oraz przewidywaniach. I to kilkakrotnie... W 2004 r. orientacyjny koszt operacyjny organizacji igrzysk szacowano na 1,3 mld ...