POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 5 (2994) z dnia 2015-01-28; s. 56-59

Andrzej Hołdys

Kanał na dobre i złe

Jedni pukają się w czoło. Inni są oburzeni i zapowiadają protesty. Wielu mu jednak kibicuje. Jeśli powstanie, Kanał Nikaraguański będzie największym takim projektem na Ziemi od stu lat.

Nie codziennie buduje się kanały łączące oceany. Do tej pory powstały tylko dwa. Pierwszym był Kanał Sueski, wykopany półtora wieku temu pomiędzy Morzem Śródziemnym a Morzem Czerwonym. Zbudowali go Francuzi, by utrzeć nosa Brytyjczykom i przy okazji nieźle zarobić. Swoje dzieło nazywali „drugim Bosforem”, lecz szybko stracili nad nim kontrolę – na rzecz Brytyjczyków. Drugi kanał otwarto w sierpniu 1914 r., dwa tygodnie po wybuchu pierwszej wojny światowej. Wiedzie przez Panamę i łączy Atlantyk z Pacyfikiem. Jego budowę także zainicjowali Francuzi, ale ostatecznie dokończyli go i długo władali nim Amerykanie. Trzeci kanał, najdłuższy ze wszystkich, ma przeciąć Nikaraguę. On także, tak jak Kanał Panamski, połączyłby Ocean Spokojny z Atlantykiem. Od swego konkurenta byłby jednak większy, a ponadto prawie o tysiąc kilometrów skracał drogę ze Wschodniego na Zachodnie Wybrzeże USA. Chęć jego budowy zadeklarowali Chińczycy.

Wielu uważa ten pomysł za żart. Z pewnością jednak sprawę traktuje poważnie Daniel Ortega, prezydent Nikaragui. „Po wiekach starań nadszedł dla naszego kraju ...

Załączniki

  • [Kanał Nikaraguański - mapa]

    [Kanał Nikaraguański - mapa] - [rys.] MS