POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 31 (2615) z dnia 2007-08-04; s. 78-80

Ludzie / Obyczaje

Edyta Gietka

Karuzela z nielatami

Nielaty to w policyjnym żargonie na warszawskiej Pradze Północ nieletni przestępcy. A karuzela to ostatnia rzecz, którą próbowali wynieść na złom z ulicy Brzeskiej.

Ciemnych podwórek warszawskiej Brzeskiej pilnują nic nie warte w skupie złomu (bo to tylko gips) kapliczki Matek Boskich. Od podwórkowej Matki Boskiej przy ul. Brzeskiej 11 do okna na parterze ciągnie się sznurek, na którym matki suszą pranie. Kapliczką opiekuje się mama Dawida, a Dawid to 9-letni podwórkowy bohater. A właściwie żaden bohater, bo złapany przez policję na tym, jak niósł z kolegami karuzelę na złom, pobeczał się jak dziecko.

Stawka za wskazanie adresu, pod którym mieszka Dawid, wynosi 5 zyla, czyli 5 złotych. Za informację o karuzeli dzieciaki z podwórka pobierają drugie 5 zyla.

Więc metalowa karuzela, przyprószona niebieską emalią, leży w trawie na podwórku przy Brzeskiej 13. Nie kręci się od lat. Dzieci, które kiedyś kręciły się na karuzeli, już dawno wyrosły i zaczęły kręcić poważniejsze interesy, więc dziś siedzą w więzieniach albo na Brzeskiej.

Się kręci

Przychodzą na Brzeską fotografować kapliczki zagraniczni turyści. W przewodnikach ten znany złodziejski skansen ...