POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 17 (2295) z dnia 2001-04-28; s. 17

Wydarzenia

Marek Henzler

Kasa dla Casy

Na czym będą latać polskie orły?

Jeśli Hiszpanie jeszcze obniżą cenę i aktywnie włączą się w prywatyzację zakładów PZL Warszawa-Okęcie, to nasze wojskowe lotnictwo w podmadryckich zakładach firmy CASA kupi 8–10 średnich samolotów transportowych, które po 2003 r. zastąpią wysłużone poradzieckie An-26 latające w krakowskiej 13 Eskadrze Lotnictwa Transportowego. Za każdy zapłacimy 20–25 mln dolarów.

O konieczności zakupu wojskowych samolotów transportowych mówi się mniej więcej tyle samo lat, co o zakupie samolotów wielozadaniowych. Nasze An-26 nie spełniają natowskich wymogów i dlatego polscy żołnierze do Kosowa podróżowali niczym ich pradziadkowie w czasach cesarza Franciszka Józefa, kolejowymi eszelonami, a polski An-26 oddany do dyspozycji dowództwa operacji w Kosowie latał tylko nad Włochami, daleko od linii frontu. Niemniej jeszcze w maju ub.r. w lotniczych „Wirażach” Bronisław Komorowski (nie jako minister obrony, a przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej) mówił: „Z punktu widzenia potrzeb budowania systemu obronnego kraju samolot transportowy nie powinien być priorytetem. Z punktu widzenia NATO oczywiście będzie działanie, żeby stał się on priorytetem”.

NATO działało widać bardzo skutecznie, bo w listopadzie ub.r. MON rozpisał przetarg na dostawę samolotów transportowych, a w programie przebudowy i technicznej modernizacji Sił Zbrojnych RP na lata 2001–06 zapisano 1 352 mln zł na zakup 12 średnich samolotów transportowych. Do rywalizacji (oferty składano do końca stycznia br.) stanęły trzy firmy: hiszpańska CASA, stanowiąca dziś część europejskiego konsorcjum lotniczego EADS (z samolotem C-295, ewentualnie CN-235), ...