POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 47 (2681) z dnia 2008-11-22; s. 72-74

Historia

Janusz Roszkowski

Kat nie dotarł

Żydzi z Palestyny mieli paść ofiarą Holocaustu. Sprawcą miał być Walther Rauff, który po wojnie w spokoju dożył swoich dni w Chile.

Gdy Erwin Rommel zdobył 21 czerwca 1942 r. Tobruk, w Berlinie wybuchła euforia. Europa, poza Wielką Brytanią, była podbita, na wschodzie armie Hitlera zbliżały się do Wołgi, powodzenie Rommla w Afryce Północnej działało pobudzająco na wyobraźnię triumfujących nazistów. Wydawało się, że świat staje przed nimi otworem.

Nic dziwnego, że zawrzało i w sztabie Heinricha Himmlera. Przewidując dalsze sukcesy Rommla przy uderzeniu w kierunku wschodnim, ludzie reichsführera SS dostrzegli szansę i dla siebie: dotrzeć za czołgami Afrika Korps do Palestyny i ogarnąć kilkusettysięczną już wtedy społeczność żydowską programem eksterminacji.

Dopiero niedawno historycy niemieccy odkryli w archiwach RSHA (Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy) dokumenty świadczące, że powołane zostało w przyspieszonym tempie Sonderkommando SS z zadaniem wymordowania Żydów palestyńskich. Na czele grupy, która miała składać się z 24 starannie dobranych esesmanów (7 oficerów i 17 podoficerów – wszyscy ze stażem w osławionych Einsatzgruppen na zapleczu frontu wschodniego), Himmler postawił jednego z najbardziej zaangażowanych ...