POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 3 (2842) z dnia 2012-01-18; s. 6

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Mariusz Janicki

Katastrofa wciąż ta sama

Nie wyodrębniono głosu gen. Błasika, szefa wojsk powietrznych, w kokpicie Tupolewa przed katastrofą 10 kwietnia. Ale też nie zidentyfikowano głosów wielu osób z nagrań z czarnej skrzynki – jak wynika z informacji prokuratury wojskowej. Zatem obecność generała w kabinie nie jest stwierdzona, ale też nie da się jej wykluczyć. Nie zmienia to w żaden istotny sposób obrazu i przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. Nie ma żadnego przełomu, ponieważ od samego początku osoba gen. Błasika nie była ważnym ogniwem wydarzeń, nie stwierdzono żadnych konkretnych nacisków z jego strony na załogę, aby ta lądowała. Z Błasikiem czy bez niego, z dowodami na naciski czy bez nich, samolot obniżał lot, nie wykonał udanego odejścia, nawigator niemal do końca odliczał metry wysokości, czemu – aż do pierwszego kontaktu z ziemią – nie towarzyszyły w kabinie (a przynajmniej nie zostały zarejestrowane) żadne oznaki zdziwienia, że samolot nie wzbija się w górę po decyzji o odejściu.

Postać gen. Błasika stała ...