POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 24 (3214) z dnia 2019-06-12; s. 11

Ludzie i wydarzenia / Świat

Kazachstan ma trochę dość

W tych wyborach wszystko było z góry wiadome, poza procentem głosów, jakie uzyska zwycięzca. Poprzednik, Nursułtan Nazarbajew, w wyborach w 2015 r. dostał 97,5 proc., czym bardzo wyśrubował stawkę. Ale w marcu tego roku – po 30 latach, a zaczynał jeszcze w czasach ZSRR – nieoczekiwanie ogłosił, że odchodzi. Na pożegnanie nową stolicę Astanę, którą wybudował, nazwano Nursułtan. 78-letni Nazarbajew zabezpieczył sobie pozycję: mianował się dożywotnio szefem Rady Bezpieczeństwa Kraju, a jako oficjalny Ojciec Narodu cieszy się, razem z rodziną, absolutnym immunitetem. Czego chcieć więcej? Na tymczasowego prezydenta mianował swego wiernego druha, 65-letniego Kasyma-Żomarta Tokajewa, dyplomatę z długim stażem, a ostatnio przewodniczącego Senatu. A na czele Senatu postawił swoją córkę Darigę, wcześniej w wielu spekulacjach przymierzaną jako następczyni taty. Jednak ostatecznie nowym prezydentem Kazachstanu został Tokajew, którego największą zaletą jest absolutna lojalność. Teraz w wyborach prezydenckich uzyskał 70,7 proc. głosów, całkiem nieźle, ale towarzyszyły im manifestacje przeciwników niewidziane tu od lat.

Nazarbajew ...