POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 16 (2241) z dnia 2000-04-15; s. 79-80

Ogląd i pogląd

Tadeusz Tyszka

Każdemu po Mercedesie

Nie ufajmy zanadto sondażom socjologicznym

Pomysł, żeby za pomocą ankiety ustalać fakty, brzmi niedorzecznie, ale bywa szeroko praktykowany. Oto pyta się grupę respondentów o to, czy poziom przestępczości w Polsce w ostatnich latach wzrasta, czy maleje i na podstawie odpowiedzi badanych twierdzi się np., że wzrasta. Albo pyta się reprezentatywną grupę Polaków, czy prywatyzacja w Polsce przebiega uczciwie i twierdzi się, że nie, bo tak uważa powiedzmy 90 proc. ankietowanych.

Dzięki badaniom opinii publicznej wszyscy możemy się dowiedzieć, kto w danym momencie ma większe poparcie społeczne: Lepper czy Balcerowicz. Jaka część społeczeństwa popiera strajki górników, a jaka pielęgniarek. Możemy się też dowiedzieć, że prawie wszyscy Polacy uważają, że powinni zarabiać powyżej średniej. Z mniej intrygujących ustaleń można wymienić, iż Polacy nie lubią płacić wysokich podatków, natomiast lubią mieć bezpłatne nauczanie.

Nie ulega wątpliwości, że różne te ustalenia mają swój istotny udział w funkcjonowaniu demokracji. (Niektórzy entuzjaści sondaży twierdzą nawet, że dobre sondaże z powodzeniem mogą zastąpić kiepskie parlamenty – może warto się nad tym zastanowić!?). Nie ulega jednak również wątpliwości, że informacje zawarte w wynikach takich badań powinny być interpretowane z sensem. Niestety, często nie są. Wielu użytkowników badań ankietowych nie rozumie, że do funkcjonowania demokracji nie wystarczą same ankiety, musi im towarzyszyć przynajmniej elementarna logika. Rozpowszechnionym nonsensem w tworzeniu i wykorzystywaniu danych ankietowych jest wspomniany na wstępie proceder ustalania za pomocą ankiety faktó...