POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 30 (2715) z dnia 2009-07-25; s. 48-49

Kultura

Janusz Wróblewski

Każdy ma coś na sumieniu

Rozmowa ze szwedzkim reżyserem filmowym Janem Troellem, gościem festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu

Janusz Wróblewski: – W swojej twórczości zajmuje się pan opisem burzliwych losów szwedzkiego społeczeństwa na przestrzeni dwóch ostatnich stuleci. Nazywają pana sumieniem narodu. Czy istnieje coś takiego jak specyfika skandynawskiej historii, skandynawskiego losu?

Jan Troell: – Nie jestem umysłem ścisłym. Wybierając tematy do filmów, nie analizuję problemów politycznych czy społecznych w oderwaniu od konkretnego człowieka. Na ogół nie są to moje własne pomysły.

To ciekawe, bo uważa się pana za artystę niezależnego, który nie tylko od 50 lat reżyseruje, ale też robi do swoich filmów zdjęcia, montuje je. I tak się składa, że większość z nich krytycznie się odnosi do przemian zachodzących w pana kraju.

Najlepiej to widać w „Baśniowej krainie” – pełnometrażowym dokumencie, który nakręciłem 21 lat temu właśnie z potrzeby powiedzenia czegoś przykrego o szwedzkim dobrobycie, do czego zainspirowało mnie spotkanie z Rollo Mayem, amerykańskim psychoterapeutą i filozofem. Ale to wyjątek w mojej twórczości.

Wymowa tego ...

Jan Troell (ur. w 1931 r.) – jeden z najwybitniejszych reżyserów kina europejskiego, uważany za następcę Bergmana. Debiutował w filmie fabularnym w połowie lat 60. ubiegłego stulecia. W 1968 r. wygrał festiwal w Berlinie dramatem „Na kogo wypadnie”. Epicka saga „Emigranci” z 1971 r. otrzymała nominacje do Oscara w kategoriach najlepsza reżyseria i scenariusz adaptowany. Jego ostatni film „Uwiecznione chwile Marii Larsson” zdobył w tym roku nominację do Złotego Globu.