POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 17 (2295) z dnia 2001-04-28; s. 39-40

Świat

Adam Szostkiewicz

Kekkonen wiecznie żywy

Finlandia: Z członkostwa w Unii Europejskiej najmniej zadowoleni są farmerzy

„Zawsze jesteśmy wierni królowi, carowi i Kekkonenowi” – mówi bezbłędną polszczyzną przewodnik Holgen i dodaje: „Kekkonen nie był nigdy agentem KGB, tylko fińskim patriotą”. W mikrobusie wiozącym naszą grupkę polskich dziennikarzy z lotniska do centrum Helsinek zapada na chwilę cisza. W stolicy jeszcze nieraz usłyszymy pochwałę epoki Kekkonena, po której ostatecznie Finlandia miękko wylądowała w Unii Europejskiej.

„Finlandyzacja” była przez lata marzeniem politycznym formującej się polskiej opozycji antytotalitarnej. Władze PRL jeszcze po grudniowej nocy generałów w 1981 r. starały się wybić je z głowy elit solidarnościowych. Finlandia kusiła polskich dysydentów znacznym marginesem swobody pomimo wspólnej granicy z ZSRR.

Tę prawie pełną suwerenność okupiła dwiema przegranymi wojnami z Armią Czerwoną (1939–1940 i 1941–1944), utratą Karelii, z której musiała przyjąć 400 tys. uchodźców, odrzuceniem planu Marshalla, ciężkimi reparacjami, które spłaciła w towarach przemysłowych, i pełną spolegliwością wobec Kremla w swej polityce zagranicznej. Finlandia – tak jak Szwecja, której była częścią przez siedemset lat, ale inaczej niż Dania czy Norwegia – wybrała neutralność, starając się nie pchać palców między tryby zimnej wojny.

Gra z Rosją prezydenta Kekkonena (1956–1981) przyniosła ogromne korzyści gospodarcze za cenę unikania drażliwych tematów politycznych w dyplomacji, a nawet w fińskich mediach. Tarja Halonen, od ponad roku sprawująca urząd prezydenta republiki, pyta retorycznie w neoklasycystycznym salonie ...