POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 5 (3196) z dnia 2019-01-30; s. 56-58

Historia

Piotr Korczyński

Kiedy Jałta przyszła nad Mozę

Gorycz, zniechęcenie i spisek. Tak żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie przyjęli wiadomość o porozumieniu się Zachodu ze Stalinem.

Od lata do jesieni 1944 r. 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka szarżowała przez Francję, Belgię i Holandię w pogoni za cofającymi się Niemcami. „Szarża” skończyła się 9 listopada 1944 r. zdobyciem zamienionego w twierdzę brabanckiego miasteczka Moerdijk. Po tym sukcesie dywizja skierowana została do obrony nad rzeką Mozą, gdzie pozostawała do 7 kwietnia następnego roku. Na ogół pisze się, że ten okres maczkowcy spędzili na nudnej służbie patrolowej. Nic bardziej mylnego…

Polskie czołgi stanęły pod osłoną drzew wiejskich ogrodów. Jak okiem sięgnąć rozciągała się biała, zmarznięta płaszczyzna przecięta rozlewiskiem Mozy. Gdzieniegdzie stały biedne i zniszczone wsie ze smutnymi mieszkańcami, którzy wieczorami czytali Biblię i śpiewali psalmy. Jak wspominał ppłk Stanisław Koszutski, dowódca 2. Pułku Pancernego: „Nikt tu się nie śmieje i nikt nie cieszy się z wyzwolenia. W izbach jest zimno, biednie i głodno. Na pastwiskach trupy postrzelanego bydła i widmo skradającego się rzeczywistego głodu. Ci ludzie ...