POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 42 (2727) z dnia 2009-10-17; s. 16-18

Temat tygodnia

Jacek Żakowski

Kiedy potwór przebija skorupę

Potwory nie umierają. Są z nami od zawsze i na zawsze. Trzeba się nauczyć żyć tak, by ich nie budzić i żeby przeżyć, kiedy się obudzą.

Widzieliście „Rodana – latającego potwora”? Miałem z dziesięć lat, gdy pierwszy raz zobaczyłem go w kinie, jak kruszył skorupę ożywionego przez przypadkowy wybuch omszałego jaja. Kurczyłem się w wielkim kinowym fotelu, gdy ze skorupy wysuwały się oślizłe gadzie łapy, a potem reszta cielska. Drżałem, kiedy burzył wieżowce i rozdeptywał czołgi. Później jeszcze kilka razy widziałem tę scenę. W kinie i na żywo.

Najpierw jest zawsze wybuch. Na przykład wiadomość o szczegółach wizyty Rywina u Michnika. Szok. Skandal. Rośnie temperatura. Jaja nabierają życia. Albo zamach na nowojorskie wieże. Przerażenie. Wściekłość. Wrzenie. Zemsta. Jaja w mig pękają. Albo aresztowanie Romana Polańskiego. Zaskoczenie. Bezradność. Gniew. Albo wydrukowanie podsłuchanej rozmowy polityka z lobbystą. Żenada. Wstyd. Złość. Rodan wyłazi z jaja.

W takiej chwili łatwo się zagapić. Bo to się dzieje z dnia na dzień. Albo czasem z godziny na godzinę. Kiedy jaja pękną, nagle i radykalnie zmienia się mechanika życia publicznego. Racjonalne staje się nieracjonalne. ...