POLITYKA

Sobota, 19 stycznia 2019

Polityka - nr 45 (3185) z dnia 2018-11-07; s. 6

Z życia sfer

Sławomir Mizerski

Kierunek Berlin

Polska, która eksportuje do Niemiec jabłka, wieprzowinę i rozmaite podzespoły, podjęła ostatnio ambitną próbę zainteresowania Niemców wyrobem bardziej innowacyjnym, stanowiącym efekt rozwoju rodzimej myśli. Chodzi o osobę Julii Przyłębskiej, prezesa Trybunału Konstytucyjnego, będącą produktem pisowskiej reformy tej instytucji. To, że Przyłębska jest jedynie produktem ubocznym, nie zmienia faktu, że jest mimo wszystko wynalazkiem intelektualnie bardziej zaawansowanym niż jabłka czy wieprzowina.

Czytam, że rząd polski w osobie męża Julii Przyłębskiej – ambasadora Polski w Berlinie – nie ustaje w wysiłkach, aby Przyłębską wypromować i uzyskać dla niej uznanie niemieckich elit. Niestety, dotychczasowe próby ambasadora Przyłębskiego wylansowania Przyłębskiej na terenie Niemiec okazały się porażką.

Na razie sędzi Przyłębskiej udało się sobą zainteresować jedynie przedstawicieli elit prawniczych Mołdawii, Gruzji czy Węgier. Niemieckie elity dają do zrozumienia, że nie są osobą prezes Przyłębskiej zainteresowane, nie cenią jej, a nawet w ogóle nie uważają za prezesa. Przedstawiciele tych elit unikają kontaktów z Przyłębską z taką ...