POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 8 (3047) z dnia 2016-02-17; s. 26-27

Ogląd i pogląd

Bartłomiej Nowotarski

Kilka czarnych scenariuszy

Kreślenie rozwiązań służących demontażowi demokracji we własnym kraju nie jest rzeczą przyjemną, ale może okazać się pożyteczną.

Czego tak naprawdę bronią demokraci? Oczywiście wypracowanej na gruncie kultury zachodniej (judeochrześcijańskiej – jak kto woli) koncepcji demokracji liberalnej (nie mylić z liberalną gospodarką), której kwintesencją są wolności i swobody obywatelskie, chronione przez mechanizmy władzy podzielonej i wzajemnie się równoważącej (tzw. checks and balances). Gdzie żadna władza nie stoi ponad konstytucją, a prawo nie jest tylko instrumentem rządzenia, lecz istnieje po to, aby władzę w autokratycznych zapędach ograniczać, właśnie z powodu zachowania wolności i swobód.

Tak wyglądają rządy prawa, a nie tylko „za pomocą prawa”. Decyzje władzy wykonawczej czy większości parlamentarnych podejmowane są zatem w gorsecie organów, które mogą zaprotestować (weto) i zmusić rządzących do refleksji. To rola różnej maści sądownictwa konstytucyjnego, sądownictwa powszechnego, rzeczników praw obywatelskich, niezależnych państwowych banków, organów kontroli (np. NIK) czy zdecentralizowanych władz lokalnych. Cały ten mechanizm nazywany bywa horyzontalnym mechanizmem wymuszania odpowiedzialności władzy, zmusza bowiem rządzących do brania ...

Bartłomiej Nowotarski – konstytucjonalista, politolog, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Prezes Stowarzyszenia Wiedzy Obywatelskiej na rzecz Demokracji i Integracji Europejskiej.