POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 40 (3079) z dnia 2016-09-28; s. 100-102

Ludzie i style / Wydarzenia

Zdzisław Pietrasik

Kino ma obowiązki

Na poprzednim festiwalu Janusz Majewski namawiał młodych reżyserów, by zaczęli robić bardziej pogodne filmy. Teraz zmienił zdanie, odbierając Platynowe Lwy, radził im, aby przede wszystkim byli sobą, „bo przez ten rok coś się zmieniło”.

Czy było to zamierzone, czy nie, doszło w tym roku w Gdyni do zderzenia – wprawdzie poza konkursem, ale jednak – dwóch różnych koncepcji kina zaangażowanego, mówiącego o ważnych polskich sprawach. Z jednej strony „Smoleńsk” Antoniego Krauzego, z drugiej zaś „Powidoki” Andrzeja Wajdy.

Krauze na spotkaniu z publicznością zapewniał, iż jest twórcą w pełni niezależnym i nikt mu niczego nie próbował narzucać. W rozmowie z gazetą festiwalową przekonywał nawet, że jego film spotyka się z ciepłym przyjęciem, a jak odnotowała prowadząca rozmowę dziennikarka, w trakcie wywiadu podeszła do reżysera pewna kobieta i podała mu kwiaty w donicy. W kuluarach przeważały jednak bardzo chłodne opinie, oględnie mówiąc, co chyba docierało do ekipy „Smoleńska”, ponieważ zachowywała dystans wobec pozostałych uczestników festiwalu.

Wajdę przyjmowano zaś owacyjnie. Co tam Wajdę, nawet zapowiadająca „Powidoki” Grażyna Torbicka dostała owacje, jakich pewnie w życiu nie słyszała. Gest wobec mistrza wykonało też jury, przyznając mu Specjalną Pozakonkursową Nagrodę, czego dotychczas w historii festiwalu ...