POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 48 (2885) z dnia 2012-11-28; s. 25-27

Polityka

Grzegorz Rzeczkowski

Kino smoleńskiego niepokoju

Scenariusz niemal gotowy, zdjęcia mają ruszyć wiosną. Pierwszy fabularny film o katastrofie z 10 kwietnia ma zdemaskować smoleńskie kłamstwo władzy, na razie jednak jego twórcy zmagają się z twardymi regułami wolnego rynku.

Kiedy reporter mówi, że dzwoni z POLITYKI i interesuje nas jego film, głos reżysera natychmiast staje się lodowaty. – A cóż panu przeszkadza!? – pyta z oburzeniem. – Nic, chcemy się tylko dowiedzieć, jak powstaje dzieło. – Jestem bardzo zajęty filmem i na nic innego nie mam czasu. Dziękuję panu serdecznie – rzuca sucho do słuchawki i się rozłącza.

Antoni Krauze, lat 72. Reżyser i scenarzysta. Krytycy mówią: wybitny. Prywatnie, jak mówią jego znajomi, jowialny i serdeczny, w poglądach pryncypialny. W PRL związany z legendarną Piwnicą pod Baranami, jako asystent Krzysztofa Zanussiego pracował przy „Strukturze kryształu”. Jego najsłynniejsze filmy z tamtego okresu to „Meta” i „Prognoza pogody”. Po 1989 r. bez spektakularnych sukcesów. Z cienia wyszedł dwa lata temu filmem o Grudniu ’70 „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”, który uczynił go – głównie dzięki staraniom prawicowych publicystów – niemal bohaterem walki o zapomnianą prawdę.

Krauze chętnie się do tej walki włączył, oznajmiając niedługo po premierze „Czarnego czwartku”, że do Polski wrócił klimat PRL z lat 70. Wraz z nim wszechobecne kłamstwo, któ...

Zobacz także

„Smoleńsk”