POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 9 (2745) z dnia 2010-02-27; s. 108-113

Na własne oczy

Bartłomiej Tofel

Kirgiz nie schodzi z konia

Wielka historia, choć dociera tutaj dalekim echem, miota Kirgizami po pustkowiach i pograniczach Azji Środkowej.

W Afganistanie przed rozpalonym powietrzem słabo chroni nawet klimatyzacja. Przed wszędobylskim pyłem nie chroni nic. W kotlinie Małego Pamiru – wschodniej części Korytarza Wachańskiego – jest jednak inaczej. Pastwiska są zielone, a pobliskie szczyty gór skuwają wieczne śniegi. W tej położonej na ponad 4000 m n.p.m. krainie kirgiskich nomadów ciszę przerywa jedynie sporadyczne zawodzenie wiatru.

Poranek, czyli handel na krańcach świata

Jasność przychodzi nagle, słońce przebija się przez szczeliny w graniach i zalewa blaskiem całe plateau. W osadzie Irghail zaczyna się nowy dzień. Jednak w jurcie jest wciąż ciemno. Mężczyźni wracają z łazienki, którą stanowi pobliski strumień. To sunnici i higiena ma dla nich wielkie znaczenie. Także kobiety dawno już wstały – wydoiły jaki i wstawiły wodę na herbatę. Teraz uwijają się w środku jurty. Na stojących pod ścianami stoliczkach i skrzyniach układają ciężkie toszaki – obszyte jaskrawą tkaniną materace i narzuty spełniające rolę pościeli.

Wczoraj wieczorem przyjechali kupcy ...

Więcej zdjęć na: www.polityka.pl/oczy

Załączniki

  • Mapa

    Mapa - [rys.] JR