POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 21 (2402) z dnia 2003-05-24; s. 74-75

Kultura / Film

Zygmunt Kałużyński

Klasyk buntu

Festiwal w Cannes w 1968 r. został przerwany drugiego dnia. Za sprawą Jean-Luc Godarda i jego kolegów. Były buntownik i anarchista wraca na nasze ekrany nowym filmem – „Pochwałą miłości”.

Panie i panowie, proszę zająć miejsca, seans się zaczyna” – zapowiedziała spikerka 17 maja 1968 r., otwierając festiwal w Cannes. Ale wtedy na estradę wkroczył Jean-Luc Godard i jego koledzy z miesięcznika „Cahiers du Cinema”. W przeciwieństwie do publiczności w obowiązujących strojach wieczorowych mieli na sobie dżinsy, adidasy oraz bluzy robocze. „Wasza reakcyjna uroczystość nie istnieje”, oświadczył Godard i zerwał rozsuwaną kurtynę.

Obecnie, po upływie 35 lat, na nasze ekrany wchodzi „Pochwała miłości”, 18 film Godarda liczącego 73 lata. Co dziś oznacza jego kino, jego rewolta oraz ruch, który on wówczas reprezentował? Otóż jego uczestnicy przekształcili się w biznesmenów podtrzymujących system, który usiłowali zlikwidować, program Godarda i kolegów okazał się rozdziałem historii kina, on sam zaś został klasykiem odległym, obojętnym.

Tak też prezentuje się jego ostatni film. Jest on, jak zwykle u tego reżysera, jego osobistym monologiem, w którym aktorzy, pejzaże i nawet rekwizyty stanowią ilustrację jego myśli, tak jak ...