POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 27 (2661) z dnia 2008-07-05; s. 59

Kultura

Dorota Szwarcman

Klasyka ze slumsów

Gra w orkiestrze uratowała ich przed przestępczością. Dziś robią furorę na świecie. Na szacownym festiwalu w Salzburgu bilety na koncert Simon Bolivar Youth Orchestra of Venezuela z Marthą Argerich są już dawno wyprzedane.

Kto powiedział, że klasyka jest elitarna? Wenezuelskim dzieciom – nikt. Fenomen młodzieżowych orkiestr z tego kraju jest wyjątkowy i zastanawiający. Więc tak można? Naprawdę granie muzyki poważnej w zespole może być sposobem na resocjalizację, lekarstwem na biedę, przemoc, zło?

Ten fenomen trwa już równo 30 lat. Rozpoczął się, gdy José Antonio Abreu, 69-letni dziś ekonomista, polityk, a zarazem muzyk organista, wymyślił, by małym dzieciom z dzielnic nędzy dać instrumenty muzyczne i zafundować codzienne lekcje gry, także w zespołach. Najwcześniej powstała Młodzieżowa Orkiestra im. Simona Bolivara, która dziś jest główną reprezentacją całego systemu. Bo z czasem inicjatywa rozwinęła się w fundację zwaną FESNOJIV (Fundación del Estado para el Sistema de Orquesta Juvenil e Infantil de Venezuela, czyli Państwowa Fundacja Systemu Orkiestr Młodzieżowych i Dziecięcych Wenezueli) albo po prostu El Sistema.

Trzeba było determinacji Abreu, by najpierw projekt zorganizować, a potem rozkręcić na taką skalę, pozyskiwać rządowe pieniądze, pertraktować z każdą kolejną opcją polityczną. ...