POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (17) z dnia 2018-12-05; Niezbędnik Współczesny. 4/2018; s. 28-31

POLSKA

Ziemowit Szczerek

Klątwa Conrada

Zachodzi słońce nad zaśnieżoną równiną, okolicami Berdyczowa, rodzinnego miasta Józefa Konrada. Korzeniowski, już wtedy podpisujący się dla wygody jako Conrad, bo jego polskiego nazwiska nikt wymówić nie może, jedzie saniami w odwiedziny do starego kraju. Słońce zachodzące za horyzont ukraińskiej płaskoci kojarzy mu się ze słońcem zachodzącym za krawędź morskiego horyzontu...

Też wybrałem się do Berdyczowa zimą. Po przejechaniu polskiej granicy odległości zaczęły się wydłużać, i można było sobie wyobrażać, że czas przestaje mieć znaczenie. Zupełnie w taki sam sposób, w jaki Conrad pisał o czasie w Azji, w „Lordzie Jimie” na przykład. I w gruncie rzeczy było wszystko jedno, czy orientalizuje czy nie. Napisałem kiedyś książkę, w której świadomie napchałem w podróżującego po Ukrainie autora mnóstwo stereotypów, przebarwień i zgrubień, żeby pokazać, w jaki sposób patrzą na nią współcześni Polacy.

Maya Jasanoff, historyczka z Harvardu, której ubiegłoroczna książka „Conrad i narodziny globalnego świata” wyszła już w Polsce, pisze, że Barack Obama, złapany kiedyś na czytaniu „Jądra ciemności” i zapytany, dlaczego czyta te rasistowskie potworności, odpowiedział, że dlatego, że dowiaduje się z nich wiele na temat białych. Ich stosunku do świata, patrzenia ich oczami. Obama został później prezydentem Stanów Zjednoczonych, faktycznym przywódcą wię...

Maya Jasanoff, Joseph Conrad i narodziny globalnego świata Wydawnictwo Poznańskie, 2018.