POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 18 (2502) z dnia 2005-05-07; s. 50-51

Świat / Węgry

Tadeusz Olszański

Klęska wyzwolenia

Im było bliżej 60-lecia zakończenia wojny i uroczystych obchodów w Moskwie, tym w Budapeszcie więcej się mówiło, że wyzwolenie Węgier przez Armię Czerwoną stało się początkiem największej dziejowej klęski. Dzisiaj węgierski premier zbiera cięgi za decyzję o wyjeździe na moskiewskie obchody.

Węgry zapłaciły ogromny rachunek za to, że niemal do ostatniej chwili były związane z III Rzeszą. Regent Węgier admirał Miklos Horthy jesienią 1944 r. zaproponował wprawdzie Stalinowi kapitulację, ale bez skierowania węgierskich wojsk do walki przeciw poprzednim sojusznikom  Niemcom. Rosjanie nie przyjęli tego warunku. Niemcy dowiedzieli się o pertraktacjach. Natychmiast zorganizowali pucz i przekazali władzę węgierskim faszystom. Rosjanie z kolei na zasadzie zastosowanego w Polsce wariantu lubelskiego powołali w grudniu Węgierski Narodowy Front Niepodległościowy, który zapowiedział demokratyzację, reformę rolną i nacjonalizację przemysłu.

Nieznaczna część węgierskich wojsk zwróciła się przeciw Niemcom i na tej zasadzie rozpoczęło się „wyzwalanie” Węgier. Niemniej Węgry były w Europie jedynym państwem, które przegrało wojnę u boku Niemców, a wojska radzieckie w czasie podboju kraju postępowały niezwykle brutalnie, dokładnie tak samo jak w Niemczech. Tylko podczas bitwy o Budapeszt zgwałcono 100 tys. kobiet, w tym kilkaset zakonnic. Do niewoli wzięto łącznie 800&...