POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 36 (2721) z dnia 2009-09-05; s. 36-38

Rynek

Adam Grzeszak

Kłopotów bez litu

Świat oszalał na punkcie samochodów elektrycznych. Przekonanie, że auta na baterie uwolnią nas od spalin oraz lęku o ceny ropy, może jednak okazać się iluzją.

Na pozór samochód jak wiele innych: Renault Kangoo be bop. Brak pedału sprzęgła i krótka dźwignia obok kierownicy sugerują, że to wersja z automatyczną skrzynią biegów. Uwagę zwraca tylko osobliwy świecący zielony pas wzdłuż nadwozia i brak korka wlewu paliwa. Kiedy samochód rusza, wszystko staje się jasne. Żadnych dźwięków poza chrzęstem żwiru pod kołami – to samochód elektryczny. Troska, z jaką obchodzą się z nim pracownicy działu badawczego koncernu Renault, świadczy najlepiej, jakie znaczenie ma to auto. To pierwszy egzemplarz pojazdów nowej generacji. W 2011 r. rozpocznie się ich masowa produkcja. Renault-Nissan chce być liderem nadchodzącej ery elektrycznej motoryzacji. Taki cel przed obiema firmami postawił prezes Carlos Ghosn. Trzeba się spieszyć.

Kryzys spowodował, że niektóre projekty zostały wstrzymane, prace nad innymi spowolniono. Nie dotyczy to jednak pojazdów elektrycznych. Te mają najwyższy priorytet – wyjaśnia Matthieu Tenenbaum, zastępca dyrektora działu pojazdów elektrycznych Renault. Podobna sytuacja jest w Nissanie, gdzie powstaje elektryczny model Leaf.

Elektryczny Renault Kangoo Z.E. (zero emission, czyli ...