POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 30 (3019) z dnia 2015-07-22; s. 52-53

Świat

Tomasz Maćkowiak

Kłótnie przy kielichu

Czesi wpadli właśnie w religijną ekstazę, co im się raczej rzadko zdarza. Powód? 600. rocznica spalenia na stosie religijnego reformatora Jana Husa.

Jan Hus, bohater obecnego zamieszania i czeskiej historii w ogóle, już raz wywołał wojnę domową, która miała niepozorne początki. Tym razem pokłócili się o niego znany z nieszablonowych zachowań prezydent Milosz Zeman i mieszkający po sąsiedzku na Hradczanach katolicki prymas Czech Dominik Duka. A pozostali Czesi mieli nieodparte i poniekąd uprawnione wrażenie déjà vu.

Na przełomie XIV i XV w. Hus był uwielbianym przez praski lud kaznodzieją i profesorem Uniwersytetu Karola. Szczerego chrześcijanina, który potępiał m.in. zepsucie kleru, przerosła jednak wielka polityka. Uwikłany w grę między monarchami a Kościołem, został spalony za herezję 6 lipca 1415 r. na soborze w Konstancji. Jego męczeńska śmierć wywołała w Pradze falę żalu, z której narodził się potężny ruch religijno-społeczny.

Program tego ruchu był typową średniowieczną mieszanką mistycyzmu, haseł oczyszczania Kościoła, wygórowanych wymagań moralnych i radykalnych metod ich wprowadzania. W głęboko podzielonym kraju doszło do serii okrutnych wojen, które często wylewały się poza granice królestwa (jedna z legend głosi, że ...