POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 8 (8) z dnia 2013-10-09; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 13. Jak radzić sobie ze szkołą; s. 50-55

Jak uczyć skuteczniej i mądrzej

Magdalena Kaczmarek

Klucz do klucza

Od czego zależy pomyślny wynik testu

Pierwszymi testami, które stosowano w praktyce, były egzaminy dla urzędników wprowadzone w Chinach już za czasów dynastii Sui, a więc ponad 1,5 tys. lat temu. Kandydaci do służby w administracji cesarskiej musieli wykazać się nie tylko znajomością dzieł Konfucjusza, ale także umiejętnością pisania, w tym i poematów, znajomością kaligrafii, retoryki, a nawet strzelania z łuku. Jak głoszą historycy, chiński wynalazek miał swoje bardzo praktyczne i polityczne źródła – cesarzowi zależało nie tylko na znalezieniu odpowiednich pracowników, ale także na odsunięciu od władzy arystokracji, która z racji urodzenia mogłaby liczyć na lepsze traktowanie oraz dopuszczenie do systemu władzy zdolnych, ale mało zamożnych, którzy całą swoją karierę zawdzięczaliby cesarzowi.

Jak widać, testy od samego początku nie tylko służyły temu, aby dokonywać bardziej sprawiedliwych i obiektywnych ocen czyichś umiejętności, ale były też narzędziem faworyzacji lub dyskryminacji pewnych grup społecznych i ich używanie – nawet jeśli ...

Jak dobrze przygotować się do testu

Na pół roku przed sprawdzianem

Na kilka miesięcy przed ważnym sprawdzianem warto zacząć się już do niego przygotowywać i to nie tylko pod względem merytorycznym, ale i psychicznym. Biorąc pod uwagę przygotowania do egzaminu, należy pamiętać, że aktywna nauka, zastanawianie się nad tym, o czym słyszymy czy czytamy, rozumienie, samodzielne poszukiwanie dalszych skojarzeń jest wielokrotnie więcej warte niż mechaniczne powtarzanie czy próby nauczenia się czegoś „na pamięć”. Nie chodzi więc o sam czas spędzany przy nauce – nie musi być wcale długi – ważne jednak, żeby był on intensywnie i aktywnie wykorzystany.

Drugą zasadą skutecznej nauki jest – to truizm, ale niestety prawdziwy – systematyczność. I znowu – nawet pół godziny nauki, ale powtarzane kilka razy w tygodniu odniesie znacznie lepszy efekt niż wielotygodniowa przerwa, a potem maraton nad książkami.

Po trzecie wreszcie, przygotowania warto zacząć od wypełniania luk w wiedzy – powrotu do tego materiału, który wydaje się nam najtrudniejszy i najmniej zrozumiały. Tę zasadę zapewne najtrudniej jest zastosować w praktyce – jest naturalne, że to, co najmniej zrozumiałe czy najtrudniejsze, najchętniej odkładane jest „na później”, a im więcej czasu do samego sprawdzianu, tym bardziej lęk przed zmierzeniem się z tym, co nieprzyjemne, dominuje nad lękiem o wynik sprawdzianu. O ile to jednak możliwe, warto stosować powyższą zasadę, nazywaną czasem „duże kamienie na początek”. Na pewno lepiej pozwoli to zaplanować czas – odkładanie najtrudniejszych zadań na koniec często powoduje, że brakuje nam na nie czasu i przekraczamy terminy. Uporanie się z czymś trudnym poprawia także humor i wzmacnia wiarę w siebie – łatwiej wtedy kontynuować coś, co zaczęliśmy pomimo pojawiającego się znużenia czy zmęczenia.

Jeśli jednak zupełnie nie jesteśmy w stanie się zmobilizować, wtedy warto zacząć od najmniejszego zadania. Nie obiecujmy sobie też czegoś nierealnego – np. przyswojenia treści z całego podręcznika w weekend – bo nierealne cele są jedynie źródłem frustracji. Warto natomiast czerpać zadowolenie z kolejnych sukcesów, nawet jeśli są one niewielkie – dobrze jest nagradzać się więc w trakcie samej nauki i świętować jej postępy.

Jeśli chodzi o psychiczne przygotowanie do sprawdzianu, kluczem jest tu zbudowanie właściwej motywacji i wiary w siebie. Związek motywacji z działaniem może być paradoksalny. Choć prawdą jest, że w daną rzecz nie angażują się ci, którym się po prostu nie chce, to prawdą jest również, że ci, którzy bardzo chcą, ale albo nie wierzą, że im się powiedzie, albo nie wiedzą, jak zabrać się do rzeczy, mogą zachowywać się biernie. Tak więc niechęć dziecka do inwestowania wysiłku w przygotowanie się do egzaminu jest z jednej strony naturalna (lenistwo jest w końcu naturalną strategią oszczędzania zasobów, takich jak nasz czas czy energia), a z drugiej – nie musi świadczyć o tym, że dziecku nie zależy. Warto więc wzmacniać wiarę dziecka w jego możliwości, ale też nie demonizować samego celu („jeśli nie zdasz, to skończysz przy łopacie”) oraz nie czynić z procesu przygotowywania się tortury („siedź i się ucz – nie obchodzi mnie to, że ci się nie chce”). Istotne jest także, aby pomóc dziecku nauczyć się uczenia w sposób efektywny (aktywny, ze zrozumieniem), bo jest to umiejętność, którą nasza pociecha niekoniecznie miała szanse nabyć w szkole.

Na miesiąc przed sprawdzianem

Kilka tygodni przed egzaminem to moment najbardziej intensywnych przygotowań. Warto, aby w tym okresie mierzyć siły na zamiary – realistycznie podejmować wysiłki, tak by nie kończyło się to ciągłą frustracją i poczuciem, że „to nie ma sensu” czy „ja nie dam rady”. W tym okresie warto skupić się na integracji wiedzy w całość, dobrym opanowaniu tego, co na pewno ważne i będzie potrzebne na egzaminie, powróceniu do tych treści, które były ćwiczone już kilka miesięcy temu.

Chociaż naturalne jest, że w tym okresie więcej czasu przeznacza się na naukę, to nie oznacza to, że należy zupełnie zrezygnować z innych zajęć, w tym szczególnie z relaksu i rozrywek. Przeciwnie – systematyczny i skuteczny odpoczynek jest jednym z elementów właściwego przygotowania się do dużego wysiłku. Mówiąc o skutecznym wypoczynku, mam na myśli taki, który rzeczywiście regeneruje ciało i umysł. Bardzo dobrym przykładem jest tu wszelki aktywny wypoczynek, ruch fizyczny. Godzina gry w piłkę czy pływania wpływa znacznie bardziej odświeżająco niż godzina ślęczenia w Internecie czy przed telewizorem. Wysiłek fizyczny poprawia także kondycję fizyczną, a – zgodnie z zasadą, iż w zdrowym ciele zdrowy duch – ta przekłada się na lepsze psychiczne samopoczucie. Aktywność jest wreszcie źródłem stymulacji dla mózgu w postaci przyjemnych doznań. A lepiej dostarczać ich sobie w ten sposób, niż np. objadając się słodyczami.

Radząc sobie ze stresem i napięciem, warto sięgnąć także po różne techniki relaksacyjne. Jest ich wiele i tylko niektóre z nich – jak medytacja – wymagają wprawy i dłuższego ich się uczenia. Istotą technik relaksacyjnych jest wyciszanie ciała i umysłu i uwolnienie w ten sposób napięcia. Podstawą relaksacji jest trening oddechowy – koncentracja na spokojnych i pełnych oddechach, w które zaangażowany jest mięsień przepony (wiele osób, w tym szczególnie kobiety, wraz z wiekiem zaczyna oddychać bardziej z zaangażowaniem mięśni klatki piersiowej niż brzucha, co powoduje, że oddechy są płytsze, a wymiana gazów – słabsza). Spokojny oddech – ale niezbyt głęboki, bo to prowadzi do stanu oszołomienia i wzrostu, a nie spadku pobudzenia – jest sygnałem dla naszego organizmu, że nie ma zagrożeń i napięcie się uwalnia.

W trakcie relaksacji myśli krążą wokół sygnałów z naszego ciała, koncentrują się na doznaniach i na tym, co tu i teraz. Osiągnięciu odprężenia sprzyja spokojna muzyka, leżenie, choć warto pamiętać, że ani nie są to warunki konieczne, ani też wystarczające dla osiągnięcia relaksu (można leżeć, mieć na uszach słuchawki, z których wydobywają się relaksacyjne tony, ale zamiast o sygnałach płynących z ciała, myśleć o problemach i trudno nazwać to wtedy stanem relaksu).

Na dzień przed sprawdzianem

Wtedy nie warto już się uczyć, natomiast trzeba odpocząć i zebrać siły – to wie pewnie każdy, choć niejeden zapewne próbował złamać tę zasadę. Jedną ze strategii radzenia sobie ze stresem jest paradoksalny sposób polegający na samoutrudnianiu: na dzień przed ważnym egzaminem delikwent spędza bezsennie noc, nie dojada, idzie na całonocną imprezę itd. W rezultacie na sprawdzianie pojawia się w charakterze własnego cienia, ledwo żywy i w tym stanie pisze. Choć na pozór wydaje się, iż nie jest to żaden sposób radzenia sobie z lękiem egzaminacyjnym, okazuje się, że takie zachowanie ma swoją logikę. Jeśli komuś zależy na sprawdzianie, a jednocześnie nie wierzy w swoje możliwości, staje przed sytuacją, w której może odpowiednio wyreżyserować swoją klęskę. Co prawda wynik będzie niezadowalający, ale za to powody, które temu przypisze – byłem zmęczony/skacowany/w ogóle się nie uczyłem – będą chroniły jego ego (w końcu gdybym nie był zmęczony/skacowany/jednak się uczył, to…).

Dzień przed egzaminem czy sprawdzianem to czas na odpoczynek i relaks – najlepiej taki, który zarazem oderwie nasze myśli i dostarczy przyjemności, jak i nie zmęczy zanadto (np. obejrzenie ciekawej komedii, niedługie spotkanie z przyjaciółmi). Warto w tym momencie zadbać o swoje samopoczucie i poczuć się dobrze. Relaksująca kąpiel, ładna fryzura, ubranie, w którym dobrze się czujemy, sprawią, że poczujemy się odrobinę pewniej.

To bardzo ważne, żeby stres, który czujemy w związku z egzaminem, mobilizował i wydobywał z nas to, co najlepsze, a nie spalał i nie pozwalał się skupić na zadaniach. Bo gdy idziemy na egzamin i zaczynamy czytać pytania – niczym dobrzy sportowcy – powinniśmy być w szczycie formy, zarówno jeśli chodzi o poziom tych umiejętności, jak i naszą psychikę.