POLITYKA

Sobota, 19 stycznia 2019

Polityka - nr 50 (3190) z dnia 2018-12-12; s. 40-42

Rynek

Ryszarda Socha

Kłują, nie pachną, a idą

Bożonarodzeniowe drzewka dzisiaj już nie rosną w lesie, a jednak ciągle nie wyobrażamy sobie bez nich świąt.

Kiedyś po choinkę trzeba było pójść do lasu i najlepiej ją… ukraść – przypomina prof. Katarzyna Smyk z UMCS w Lublinie, kulturoznawczyni z doktoratem na temat symbolu choinki. Za taką kradzieżą kryło się myślenie magiczne. Kłujące igły świerków, jodeł i sosen miały chronić przed złem, ale większą moc miały te wycięte ukradkiem. Przynosiły więcej szczęścia.

Obecnie leśnicy kradzieże drzewek wiążą nie tyle z magią, ile z biedą. Co roku w ramach akcji „Choinka” polują na choinkowych kłusowników, ale już właściwie bez sukcesów. – Jeszcze w latach 80. i 90. wytaczaliśmy ok. 300 spraw rocznie, a teraz zaledwie 10–20 – relacjonuje Krzysztof Gola, komendant Straży Leśnej w Nadleśnictwie Daleszyce, przynależnym do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Radomiu. – W PRL ludzie nagminnie szli do lasu i cięli. Dziś sporadycznie. W zeszłym roku na naszym terenie nie zanotowaliśmy żadnej kradzieży.

Choinka formowana

Z perspektywy ...