POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 40 (2978) z dnia 2014-10-01; s. 22-2

Społeczeństwo

Elżbieta Turlej

Kobiety po przejściu

Polki przekraczające pięćdziesiątkę gubią się nagle w świecie tak hołubiącym młodość. Często jednak same nie pomagają sobie, by dalej, mimo upływu lat, żyć aktywnie i szczęśliwie.

Uff, jak gorąco, puff, jak gorąco – jest w piosence-parafrazie „Lokomotywy” Tuwima. O seksie jest, że te młode zgłodniałe łotrzyce nie wiedzą, jakie w starszych drzemią tygrysice. I o humorach, i o amorach, i o manku na życiowym rachunku. „Klimakterium... i już” przez 6 lat od premiery ma prawie 2 tys. przedstawień w całej Polsce i terminarz zapisany do końca roku. Za aktorami ciągną autokary grouppies 50 plus. Które widziały spektakl po kilkanaście razy – i chcą jeszcze. To nic, że o ich stanach – uderzeniach gorąca, bezsenności czy lęku przed rakiem opowiada się tam w kategoriach żartu. Grunt, że – jak mówią – jeszcze nikt im tak tego nie pomógł oswoić.

7 mln kobiet jest w Polsce w tym wieku. Klimakterium przytrafia się jedynie ludziom, inne ssaki go nie przechodzą. Z ewolucyjnego punktu widzenia to lepiej, żeby kobiety inwestowały siły we wspieranie potomstwa, niż żeby umierały przy późnych porodach. Hormonalne przestawienie organizmu na nowe tory nie przebiega jednak bez kosztów. U&...