POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 33 (2567) z dnia 2006-08-19; s. 52-54

Świat / Piraci dziś

Krzysztof Mroziewicz

Kochankowie wieszani na rei

To jeden z najlepszych bandyckich biznesów w świecie – praktycznie niewykrywalny, a jeśli już, to nieścigany i niekarany.

Przetrwali własną legendę. Louis Stevenson miałby poważne problemy, gdyby przyszło mu dziś opisać „Wyspę skarbów” na archipelagu indonezyjskim czy u wybrzeży Brazylii. Daniel Defoe męczyłby się ze współczesnym „Życiem, przygodami i piractwami kapitana Singletona”. Nie poradziłby sobie też i Conrad z romantyczną definicją, w której określił piratów jako kolorowych włóczęgów morskich. Każdego roku zdarza się średnio około 300 przypadków piractwa na pełnym morzu. Ginie kilkudziesięciu marynarzy, ponad setka wpada do wody i nigdy nie wypływa. Policji ogólnomorskiej nie ma, kraje, u których wybrzeży piractwo kwitnie, są bezradne.

Armatorzy zgłaszają co dziesiąty przypadek, bo dzień postoju statku poddawanego w porcie kontroli po napadzie kosztuje od 10 do 50 tys. dol. A kontrola może trwać miesiącami. W sumie dochodzenie prawdy kosztuje znacznie więcej, niż wynoszą straty.

Piractwo to bandytyzm na pokładzie obcego statku. Ma na celu rabunek. Do ataku używa się najczęściej innego statku. Piraci na początku akcji ...

Piracy Reporting Center z siedzibą w Kulala Lumpur podaje, że przez pierwsze sześć miesięcy 2006 r. na całym świecie piraci zaatakowali 127 razy – w 74 przypadkach dopuścili się abordażu, 36 razy próbowali wedrzeć się na pokład, 11 statków uprowadzili i 6 jedynie ostrzelali. Wzięli 156 marynarzy jako zakładników, porwali 13 członków załogi, a kolejnych sześciu zabili. PRC jest instytucją, która gromadzi dane o piratach grasujących na wszystkich morzach i oceanach. Z jej statystyk wynika, że napadów jest teraz trochę mniej – w 2003 r. zgłoszono 445 ataków, w których z rąk piratów zginęło 21 marynarzy, a 71 przepadło bez wieści. Najczęściej piraci pozostają nieuchwytni – sprzyja im niemoc organów ścigania wielu państw, zwłaszcza w Afryce i w Azji Południowo-Wschodniej, możliwość rejestracji niemal każdego statku pod tanią banderą oraz złota zasada prawa międzynarodowego – wolność żeglugi. Konwencja o prawie morza z 1982 r. definiuje piractwo jako akcję podjętą tylko na pełnym morzu, tymczasem do wielu napadów dochodzi, gdy statki cumują w portach lub stoją na redzie, czyli na morzu terytorialnym.