POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 15 (2550) z dnia 2006-04-15; s. 60-62

Świat / Białoruś

Jagienka Wilczak

Kochany Baćka

Białorusini nigdy nie interesowali się nadmiernie polityką. Takie mają usposobienie: mówi się, że nie lubią wychylać głowy z kapusty. Być albo nie być dyktatury bardziej dziś zależy od stanu gospodarki niż od działań opozycji i wolnych mediów.

Kiedy polityka zainteresowała się Białorusią i rozpadł się Związek Radziecki, a porozumienie białowieskie przyniosło jej niepodległość, większość obywateli była zaskoczona wolnością. Białoruski Narodowy Front, najstarsza organizacja opozycyjna, nie był popularny, władza już wcześniej przypisywała jej skłonności nacjonalistyczne i faszyzujące. Miała je symbolizować biało-czerwono-biała flaga, pod którą dziś walczy opozycja. Trzykolorowa flaga Białoruskiej Republiki Ludowej z 1918 r. krótko symbolizowała niepodległą Białoruś: Aleksander Łukaszenko pozbył się jej wkrótce po objęciu prezydentury – właściwie bez protestu społecznego. Przeciwnie: z przyzwoleniem, jakim był wynik referendum, aprobujący zmianę symboli narodowych. Kiedy opozycja protestowała, wyśmiewano się z jej gestów, choć wtedy demonstracje gromadziły dziesiątki tysięcy ludzi, zwłaszcza młodych. Kiedy język rosyjski został wprowadzony jako drugi obowiązujący na Białorusi, protesty opozycji kwitowano wzruszeniem ramion. Podobnie, gdy likwidowano szkoły z językiem białoruskim. Działające w podziemiu liceum im. Jakuba Kołasa, z wykładowym białoruskim, jest traktowane jak fanaberia ś...