POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 23 (2301) z dnia 2001-06-09; s. 52

Kultura / Afisz / Na scenie

Kofta radosny i szary

[dla koneserów]

„Szary poemat” jest wierszem wstrząsającym. Jonasz Kofta napisał go, jak relacjonuje Ryszard Marek Groński, po pałowaniach w 1976 r. i przez wiele lat recytował jedynie w zaufanym gronie przyjaciół. Jest w tym wierszu ładunek obrzydzenia i pogardy dla tępoty, która potrafi tylko bić to, czego pojąć nie jest w stanie; jest gorycz bezsilności i wielki jak cały kraj rumieniec wstydu. „Niektórzy piją, by zapomnieć/Ja piję, żeby zapamiętać”. Poemat z muzyką Wojciecha Borkowskiego, chrapliwie i czule, ekspresyjnie zaśpiewany przez Jana Jangę Tomaszewskiego, jest ozdobą widowiska muzycznego zatytułowanego „Kofta”, przygotowanego na kabaretowej Scenie na Dole warszawskiego Ateneum. Jest mocnym akcentem, który bardzo szczęśliwie rozbija pewną, nie da się ukryć, monotonię lirycznego piosenkowania Kofty, nieco nużącą w słodkim wykonaniu Joanny Trzepiecińskiej i Janusza Szroma. Scenarzysta i reżyser Artur Barciś bardzo starannie próbował wyważyć proporcje widowiska: przepleść liryzm piosenkami dramatycznymi – i żartem (sparodiowana pamiętna „Radość o poranku”). Sam wcielił się w zamyślonego poetę, uważnego obserwatora życiowych podróży i poczekalni, niekiedy bawiącego się ...

[dla każdego]
[dla koneserów]
[dla najbardziej wytrwałych]
[dla mało wymagających]