POLITYKA

środa, 27 marca 2019

Polityka - nr 19 (3058) z dnia 2016-05-04; s. 54-55

Świat

Marek Rybarczyk

Kogut wagi ciężkiej

Jeśli wierzyć sondażom, 5 maja wybory na mera Londynu wygra Sadiq Khan. Największe miasto Europy będzie mieć burmistrza muzułmanina.

Nowa gwiazda Partii Pracy. Niski wzrost nadrabia dynamiką. W młodości bokser amator. Teraz fan Liverpoolu. Nie pije, nie pali i biega w maratonach. Ma 45 lat i płomień w oku podobny do tego, jaki miał młody Tony Blair. Skromny, ale wygadany i pragmatyczny.

Nawet prawicowy „The Spectator” nagrodził go i przyznał tytuł superposła za bycie odważnym w dyskusjach o ekstremizmie. Poseł Partii Pracy, potem minister transportu. Zawsze w nienagannie skrojonym garniturze. Potrafił się świetnie dogadać z ustępującym merem, konserwatystą Borisem Johnsonem. Muzułmanin, który niedawno celebrował z Żydami paschę. Tylko w Londynie mógł się narodzić fenomen Sadiqa Khana.

Przyniosę swój Koran. Kiedy w 2009 r. Khan miał być zaprzysiężony do Tajnej Rady przy premierze, z Pałacu Buckingham przyszło pilne zapytanie: na którą wersję Biblii chciałby przysięgać? Pierwszy minister muzułmanin Sadiq Khan kazał szybko odpisać: nie róbcie sobie problemu, przyniosę własny Koran. Mało kogo to zdziwiło: Londyn to stolica europejskiego liberalizmu, a Khan to muzułmanin nowoczesny. Podkreśla, że nie ma nic wspólnego z ekstremizmem, że zawsze z nim ...