POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 35 (2416) z dnia 2003-08-30; s. 32-33

Kraj / Weryfikacja w SLD

Bianka Mikołajewska

Koła w ruch

Losy Leszka Millera spoczęły w rękach grupki dziennikarzy, emerytów i studentów tworzących łódzkie koło SLD. To oni w ramach wewnątrzpartyjnej weryfikacji, która właśnie ruszyła, wezmą pod lupę osobę premiera. Sąsiednie koło przygląda się wybrańcom losu z zazdrością.

Mieć w kole najważniejszego członka partii to nie lada gratka. Dlatego Ryszard Dębski, przewodniczący Śródmiejskiego koła SLD w Łodzi, do którego należy Leszek Miller, na dźwięk nazwiska premiera aż kraśnieje z dumy: – Jesteśmy zaszczyceni, że premier jest naszym członkiem – mówi. Koledzy z koła żartują sobie wprawdzie, że skoro Dębski jest przewodniczącym koła, którego członkiem jest szef lewicy – to właśnie on, Dębski, jest w SLD najwyższą władzą. Ale przewodniczący Śródmiejskiego zna swoje miejsce w szyku: – Nigdy nie wydaję premierowi żadnych poleceń – zapewnia.

Tu rządzi cioteczka Jilly

W SLD panuje zasada, że każdy z działaczy należy do koła w dzielnicy, w której jest zameldowany. Dla premiera, który formalnie jest warszawiakiem, zrobiono jednak wyjątek. – Jako szef partii mógł wybrać, z którym kołem chce się związać. Ponieważ od wielu lat jest posłem z Łodzi, ...