POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 39 (2523) z dnia 2005-10-01; s. 30-32

Kraj / Kandydat na prezesa IPN

Krzysztof Burnetko

Kolega z Krakowa

Nawet jeśli przyszły Sejm zaakceptuje wysuniętą przez Kolegium IPN kandydaturę Janusza Kurtyki na prezesa Instytutu, nominat będzie musiał sporo się napracować, by zdjąć z siebie odium „nieczystej sytuacji”, w jakiej doszło do jego wyboru.

I chodzi nie tylko o kulisy wyeliminowania najpoważniejszego konkurenta w osobie Andrzeja Przewoźnika. Czy powiązania z niektórymi członkami Kolegium, które mogą wywoływać wrażenie nepotyzmu. (Chodzi o zatrudnienie w krakowskim IPN bliskich dwóch kolegiantów, którzy oddali głos na Kurtykę). Rzecz także w politycznych podtekstach nominacji. Bo to one mogą wywierać największy wpływ na działalność Instytutu.

Od średniowiecza do PRL

Wedle Informatora Nauki Polskiej, specjalnością 45-letniego Janusza Kurtyki są: „genealogia, historia nowożytna, historia średniowieczna, nauki pomocnicze historii”. Jego praca doktorska, powstała przed dziesięcioma laty w Instytucie Historii PAN, nosiła tytuł „Tęczyńscy. Studium z dziejów możnowładztwa małopolskiego w średniowieczu (koniec XIII – 3. ćwierć XV w.)”. Temu samemu rodowi poświęcił też habilitację. Rozprawę „Latyfundia tęczyńskie. Dobra i właściciele (XIV–XVII w.)” obronił w 2000 r., tym razem na Uniwersytecie Jagiellońskim. I faktycznie: jako badacz średniowiecza Kurtyka ma w branży uznaną pozycję. Jego badania nad politycznymi, ...