POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 42 (3182) z dnia 2018-10-17; s. 70-72

Ludzie i style

Ryszard Wolff

Kolesizm rośnie w siłę

Dokładnie 20 lat temu, gdy Koleś trafił do Polski, trudno było przypuszczać, że facet z komedii o kręglach również u nas stanie się idolem, wzorem i religią w jednym.

Kto to Koleś? Jeffrey Lebowski. W skrócie: w filmie braci Coenów zatytułowanym „Big Lebowski” był bezrobotnym, który chciał tylko pograć w kręgle z kumplami, ale gdy bandyci pomylili go z milionerem i nasikali mu na dywan, został wciągnięty w świat pornografii, nihilizmu, porwań z okupem i awangardowej sztuki feministycznej. Grany przez Jeffa Bridgesa Koleś (w oryginale The Dude) nie był superbohaterem, a mimo to po dwóch dekadach pozostaje kulturowym i społecznym fenomenem, również w Polsce.

Koleś zmienił moje życie. Do dziś pamiętam kasetę wideo z wypożyczalni, dzięki której razem z bratem znalazłem się w innej czasoprzestrzeni – mówi Bartosz Suszko, 34-latek z Gdańska. Wieloletnia fascynacja doprowadziła Bartka do ciekawego finału: dziś uważa się za dudeistę. Dudeizm to religia, u której podstaw znalazła się filozofia życiowa Kolesia i można ją streścić prostym „Take it easy”, co po polsku mogłoby brzmieć: „Wyluzuj, nie ma co się martwić na zapas”.

...