POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 8 (3199) z dnia 2019-02-20; s. 74-76

Kultura

Urszula Schwarzenberg-Czerny

Kolorowe Oscary

Filmy realizowane przez Afroamerykanów i opowiadające ważne dla nich historie mają szansę zdobyć w niedzielę nagrody w kluczowych kategoriach. Czy to oznacza, że Hollywood w końcu doceniło różnorodność?

Do tej pory jedynie sześciu Afroamerykanów było nominowanych do Nagrody Akademii Filmowej za najlepszą reżyserię. Pięciu z nich nie udało się zdobyć złotej statuetki. Szóstym – w 91-letniej historii Oscarów – jest Spike Lee. To jego pierwsza nominacja w tej kategorii, przyznana dopiero za 30. film w jego 33-letniej karierze – czyli za kryminalny komediodramat „Czarne bractwo. BlacKkKlansman”. Lee może mieć więc dystans do tego wyróżnienia. Jest jednym z tych twórców, którzy sporo w branży filmowej przeszli, ale i potrafili się odnaleźć w niełatwej dla czarnych reżyserów rzeczywistości. W latach 80. i 90. XX w. Hollywood co prawda dobrze przyjmowało falę wartościowego kina realizowanego przez czarnych artystów, ale to się zmieniło i przez wiele następnych lat ignorowało prawie wszystkie ich pomysły. Mimo to Spike’owi Lee konsekwentnie udawało się realizować kolejne filmy, klipy muzyczne, reklamy. Teraz zaś – z pozycji nominowanego – obserwuje, jak napiera nowa fala ambitnych produkcji tworzonych przy niebagatelnym udziale Afroamerykanów.

A ta w tym ...