POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 15 (2447) z dnia 2004-04-10; s. 52-53

Świat / Poznajmy się! Europejczycy się przedstawiają

Jacek Safuta  [oprac.]Pierre Mertens

Kompromis po belgijsku

Belgia to przypadek dziejowy, który przerodził się z czasem w konieczność. A ponadto, gdyby nie istniało drobnomieszczaństwo, Belgia by je wymyśliła. Gotowe do niejasnych kompromisów, autoironiczne, wietrzące wszędzie surrealizm.

To ryzykowne – umieścić w jednym terrarium dwie różne społeczności. Jedna wyrosła z kultury łacińskiej (Walonowie), a druga z germańskiej (Flamandowie), ale musiały się nauczyć współżycia. I, niezależnie od panujących między nimi napięć, obie na tym zyskały. Ich przyjaźń rodziła się pośród trudności, rozczarowań, wzajemnych żalów. Ale nigdy nie doszło między nami do znaczących ekscesów, takich jak w Irlandii.

Wspólne życie w jednym państwie wzbogaca obie strony. Kulturowo konfrontacja z innym przynosi zawsze korzyści, ponieważ rodzi się z tego oryginalna wspólnota, pozbawiona jakobinizmu, tendencji centralistycznych, szanująca specyfikę części składowych. Stąd kultura kompromisu, który nie jest może najlepszym rozwiązaniem, ale nie jest najgorszym. Kompromis po belgijsku polega na tym, że nigdy niczego nie rozwiązuje się w sposób radykalny. Rozwiązania są tylko częściowe, więc nikt nie jest do końca zadowolony, bo nikt nie odniósł pełnego zwycięstwa. Ten kompromis bywa surrealistyczny, nielogiczny, irracjonalny, ale często musi taki ...

Pierre Mertens najwybitniejszy żyjący francuskojęzyczny pisarz Belgii. Urodził się w 1939 r. w Brukseli. Jest doktorem prawa, wiele lat pracował w Instytucie Socjologii Uniwersytetu w Brukseli. Pierwszą powieść opublikował w 1970 r. Od tego czasu wydał 20 książek. Kilka z nich zostało nagrodzonych w Belgii i we Francji. Uprawiał też krytykę literacką na łamach dziennika „Le Soir”. W 1995 r. wywołał skandal powieścią „Une paix royale”, którą usiłowała ocenzurować, wytaczając mu proces, wdowa po królu Belgów Leopoldzie III, księżna Lilian. Sąd orzekający w trybie doraźnym przyznał jej rację i nakazał usunięcie obraźliwych fragmentów, co sprowokowało protesty pisarzy z całego świata. Ostatecznie sąd przywrócił usunięte fragmenty i polecił tylko, żeby wydawca dołączył wkładkę informującą o zastrzeżeniach księżnej.