POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 28 (2612) z dnia 2007-07-14; s. 56-57

Świat

Jagienka Wilczak

Komu Kosowo

Czy sprawa Kosowa wywoła kolejny konflikt na Bałkanach? Mimo zapowiedzi, o przyszłości tej serbskiej prowincji nie rozmawiano podczas niedawnego szczytu prezydentów Busha i Putina. Obie strony nie zamierzają zmieniać poglądów. Również w Belgradzie i Prisztinie nie widać śladu kompromisu.

Od zakończenia w 1999 r. wojny w Kosowie społeczność międzynarodowa żyła w przeświadczeniu, że natowskie bomby zrzucane na Belgrad ostatecznie rozwiązały problem. Że 17 tys. żołnierzy sił międzynarodowych stacjonujących w Kosowie i potężna amerykańska baza wojskowa w pobliżu Prisztiny, stolicy prowincji, to najlepsza recepta, by Kosowo było różnorodne etnicznie, demokratyczne i bezpieczne. Zgodnie z rezolucją 1244 Rady Bezpieczeństwa ONZ, Kosowo jest wciąż serbską prowincją, tyle że pod międzynarodowym zarządem; dzięki niemu w prowincji miały zapanować europejskie standardy.

Kosowo zamieszkuje dwumilionowa albańska większość, której siła rośnie z dnia na dzień. Jeszcze po II wojnie światowej proporcje były korzystniejsze dla Serbów, ale ostatecznie zwyciężyła demografia: albański przyrost naturalny wzrastał z niepohamowaną witalnością, w każdej rodzinie było nawet dziesięcioro, dwanaścioro dzieci, podczas gdy serbskie kobiety rodziły zaledwie dwoje lub troje potomstwa.

Dziś Albańczycy stanowią ponad 90 proc. ludności Kosowa. Serbów pozostało ok. 150 tys. i liczba ...

Załączniki

  • [Mapa]

    [Mapa] - JR