POLITYKA

Piątek, 22 lutego 2019

Polityka - nr 17 (2449) z dnia 2004-04-24; s. 17

Komentarze

Marek Ostrowski

Komu oddać władzę?

W Iraku bardziej potrzeba dziś dyplomatów niż żołnierzy

Irak jest Wietnamem George’a Busha – twierdzi demokratyczny senator Edward Kennedy, nawiązując do najboleśniejszej rany we współczesnej historii swego kraju, kiedy to Ameryka pozostawiła na cmentarzach 58 tys. żołnierzy i musiała się wycofać z wojny. Ale rywal Busha, senator John Kerry, odznaczony w Wietnamie i naznaczony przez Wietnam, nie używa takiego porównania, przynajmniej publicznie. Widać, że porównanie jest nietrafne. Przed 40 laty całe rzesze Amerykanów, zwłaszcza młodych, uważało wojnę za beznadziejną i niezrozumiałą, dziś większość popiera Busha i rozumie, że z Iraku – bez stworzenia tam rządu – wycofać się nie można i nie wolno. Również eksperci na ogół twierdzą, że obecna sytuacja w Iraku, choć trudna, nie jest żadnym powszechnym powstaniem antyamerykańskim, lecz walką o władzę, w której młody watażka al Sadr chce zaistnieć. Nie ulega wątpliwości, że Amerykanie są zdecydowani, by dotrzymać terminu 30 czerwca – i zwrócić Irak Irakijczykom.

Ale Irakijczykom – to znaczy komu? Amerykanie od początku nie mieli szczęś...