POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 10 (3049) z dnia 2016-03-02; s. 25-27

Polityka

Juliusz Ćwieluch

Koń by się uśmiał

Operacja przejęcia dwóch najlepszych na świecie stadnin konia czystej krwi arabskiej została przygotowana zgodnie z zasadami rewolucyjnego kodeksu moralnego. Starych dyrektorów wyrzucić na stojąco i bez podania przyczyn. Najlepiej w piątek po południu. Nowych zainstalować w piątek wieczorem. W poniedziałek udawać, że nic się nie stało.

W piątek 19 lutego nie wszystko jednak poszło tak, jak zaplanowano. Okazało się, że niektórzy nie nadążają jeszcze za tempem własnej rewolucji. Najpierw w Centrali guzdrano się z papierami, choć cały dokument informujący o odwołaniu ze stanowiska zmieścił się na jednej kartce A4 i składał z trzech paragrafów i dwóch podpisów. A później jeszcze wysłannicy pogubili drogę i trzeba było dzwonić do stadniny, żeby czekali na samochód z Warszawy, bo z dokumentami jadą. No i nici z niespodzianki, która zresztą dla zwalnianych prezesów niespodzianką nie była. Dobrzy ludzie zadzwonili wcześniej i sugerowali, żeby może jednak skorzystać z wizyty u lekarza, bo prezesi od kilku lat nie byli na zwolnieniu. Obydwaj uznali, że to poniżej ich godności i honoru. Zupełnie niepotrzebnie sięgali po słowa niepasujące do sytuacji.

Następca dyrektora Marka Treli z Janowa Podlaskiego skupił się głównie na przejęciu służbowego samochodu i gabinetu. Serca internautów podbił szczerym zwrotem, że na koniach się nie zna, ale już czuje, że będzie to jego ...