POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 51 (2276) z dnia 2000-12-16; s. 17

Wydarzenia

Mariusz Czubaj

Kongres skarg i zażaleń

Wszystkiemu winna globalizacja i komercja – mówili chórem artyści

Uczestnicy Kongresu Kultury Polskiej przez cztery dni próbowali określić kondycję rodzimej kultury u progu kolejnego stulecia. Zebrani artyści, uczeni i politycy w swoich wystąpieniach dawali odpór postępującej komercjalizacji i globalizacji. Gromkie głosy krytyki przytłumiły niestety pozytywne wnioski, jakie mogły płynąć z tej debaty.

Nad Kongresem Kultury Polskiej wyraźnie unosił się duch przeszłości. W wystąpieniach powracano do grudnia 1981 r. Wtedy to podobny kongres, zwołany siłami intelektualistów związanych z Solidarnością, został przerwany przez stan wojenny. Po dziewiętnastu latach wielu jego uczestników podkreślało, że mimo całego dramatyzmu ówczesnej sytuacji, dyskusja nad stanem kultury polskiej była łatwiejsza. Głównym postulatem była bowiem demokratyzacja życia kulturalnego i swoboda wypowiedzi twórczej. Dziś, w dobie samorządności, wolnego rynku i wolności wypowiedzi, znacznie trudniej wskazać idee i postawy, które nie budziłyby wątpliwości i mogły być ważne w XXI wieku.

Z wielu kongresowych wystąpień przebijał więc pesymistyczny, a niekiedy wręcz katastroficzny ton. Prof. Andrzej Siciński, przewodniczący komitetu organizacyjnego KKP, mówił o powszechnie odczuwanym dziś rozchwianiu wartości. Ks. Wiesław Niewęgłowski, kapelan środowisk twórczych, atakował rozpleniającą się „kulturę toksyczną zacierającą różnicę między dobrem i złem”. Z kolei Krzysztof Zanussi nazwał lata 90. „okresem jałowym” i&...