POLITYKA

Poniedziałek, 17 grudnia 2018

Polityka - nr 12 (12) z dnia 2018-08-29; Pomocnik Historyczny 6/2018 Niepodległość 1918; s. 24-30

Nadzieja

Tomasz Nałęcz

Konie pociągowe niepodległości

To był efekt zbiorowego wysiłku milionów Polaków. Ale największe zasługi położyli Józef Piłsudski (1867–1935) i Roman Dmowski (1864–1939), dwaj wielcy antagoniści z pokolenia niepokornych, którzy umieli się porozumieć w najważniejszym dla sprawy momencie.

Dwa plany. Obaj byli autorami dwóch wielkich planów walki o własne państwo. Obaj przez ćwierć wieku kierowali codzienną aktywnością swoich obozów i bez reszty poświęcali się rozgrywce z zaborcami, kiedy historia przyśpieszała, zmuszając do podejmowania ryzykownych decyzji. Obaj, kiedy trzeba, szli pod prąd oczekiwań większości społeczeństwa, dopiero z czasem pozyskując je dla swoich dalekowzrocznych planów.

Przez prawie ćwierć wieku, aż do wiosny 1917 r., ich koncepcje i działania wzajemnie się wykluczały. Piłsudski, śladem kilku pokoleń powstańczych, stawiał na walkę zbrojną z Rosją, w której upatrywał największe zagrożenie dla Polski. Dmowski nie tylko nie wierzył w czyn militarny, ale widział w nim detonator narodowej katastrofy. Rozumiał, że zbrojne wystąpienie przeciwko Rosji musi szukać sprzymierzeńca w Wiedniu i Berlinie, a on właśnie w Niemczech widział śmiertelnego wroga polskości. Był przekonany, że Polacy własnymi siłami nie oprą się nawale germanizacji i jedynym ratunkiem jest dla nich sojusz z Rosją. Nie wojować ...