POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 33 (2206) z dnia 1999-08-14; s.

Świat

Koniec romansu

Lot z Jerozolimy do Moskwy trwa niecałe trzy godziny, ale czasami wydaje się, że oba miasta dzielą trzy lata świetlne. Sprzeczności interesów między państwem żydowskim a Rosją (i w przeszłości Związkiem Radzieckim) są głęboko zakorzenione w tradycyjnych kontaktach Kremla ze światem arabskim.

W ubiegłym tygodniu nowy premier Izraela Ehud Barak spędził 24 godziny w towarzystwie Borysa Jelcyna i innych rosyjskich osobistości, ściskał dłonie, uśmiechał się do kamer telewizyjnych, aby na pożegnanie rzucić swoim rozmówcom oględne, lecz bardzo wyraźne "niet". Jerozolima będzie wdzięczna dyplomacji rosyjskiej za ułatwienie rokowań pokojowych z prezydentem Syrii Hafezem Asadem, ale w żadnym przypadku nie ma zamiaru zmieniać mediatora w konflikcie bliskowschodnim. Stany Zjednoczone miały i mieć będą wyłączność w tej dziedzinie.

W rozmowach z premierem Sergiejem Stiepaszynem Barak protestował przeciw sprzedaży technologii rakietowej takim państwom jak Irak czy Iran, ale nie osiągnął niczego poza "ogólnym zrozumieniem problemu". Przy stole obrad Jelcyn głośno potępił narastający antysemityzm w Rosji, ale nie omieszkał dodać, że Izrael "źle traktuje imigrantów z WNP". Pod koniec spotkania ustalono, iż powołana zostanie wspólna komisja do spraw współpracy gospodarczej na najwyższym szczeblu, ale protokół nie mówi, kiedy to się stanie i nie wyszczególnia jej zadań. Krótko mówiąc, był to ...