POLITYKA

Wtorek, 23 października 2018

Polityka - nr 11 (3102) z dnia 2017-03-15; s. 54-55

Świat

Tomasz Zalewski

Kontr-wywiad

Skala sporu Donalda Trumpa z amerykańskim wywiadem nie ma precedensu. I może zakończyć ponadpartyjność tych służb.

Zaczęło się jeszcze przed wyborami. Jesienią dyrektor narodowego wywiadu (DNI) James Clapper ogłosił, że rosyjscy agenci włamali się do komputerów Partii Demokratycznej, aby przekazać zdobyte materiały WikiLeaks i pogrążyć Hillary Clinton. Clapper jako koordynator służb specjalnych podkreślał jednocześnie, że chociaż Rosjanie kontaktowali się ze współpracownikami Donalda Trumpa, nie ma dowodów, by współpracowali z nimi, próbując wpłynąć na wynik wyborów.

Trump, zamiast oświadczyć, że informacje wywiadu są niepokojące, zakwestionował ich prawdziwość. „Nie pierwszy raz służby wykazują niekompetencję” – mówił, przypominając blamaż CIA z bronią masowego rażenia w Iraku. A po wyborach zarzucił im, że podrzucając mediom „produkty swej nieudolności”, próbują razem z nimi podważyć prawomocność jego zwycięstwa.

Trump okazał służbom podobną pogardę jak „tak zwanym sądom” w konflikcie o dekrety imigracyjne, słowo wywiad też opatrując w swoich tweetach cudzysłowem: „Przecieki tajnych materiałów do prasy przypominają metody Trzeciej Rzeszy”. W połowie lutego zapowiedział przegląd agencji wywiadowczych, co ...