POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 23 (2301) z dnia 2001-06-09; s. 56-57

Kultura

Mirosław Pęczak

Kopie Madonny

Dlaczego polska piosenka źle wypada na ekranie

Od co najmniej dwudziestu lat wiadomo, że piosenka żyje nie tylko dźwiękiem, ale i obrazem. Wizerunek wykonawcy był ważny już w czasach debiutu Elvisa Presleya, jednak w erze teledysku nabiera znaczeń szczególnych. Nasi rodzimi artyści estrady też wiedzą o tym od dawna, cóż z tego, skoro ich „grające obrazki” coraz częściej bywają kopią pomysłów znanych skądinąd. W dodatku – kopią mocno niedoskonałą.

Małgorzata Ostrowska przy okazji wydania swojej najnowszej płyty postanowiła zmienić fryzurę – na stosownych teledyskach z wyglądu nie przypomina już dawnej, dynamicznej wokalistki grupy Lombard, lecz... Madonnę z jej lirycznego blond wcielenia, znanego choćby z okładki albumu „Ray of Light”. Polska MTV od czasu do czasu emituje teledysk Kory do piosenki „Płyną, płyną łodzie”. Piosenka jak piosenka, ale za to wideoklip pokazuje nam Korę do złudzenia przypominającą znów... Madonnę, tym razem z klipu „Frozen”. Ta sama pustynno-plażowa sceneria, te same ruchy rąk i nawet czarna suknia, jakby pożyczona od amerykańskiej gwiazdy. Ostrowska gra białą Madonnę, Kora – czarną.

Fiolka Najdenowicz po kilku latach milczenia nagrała płytę – bardzo udaną. Nie wiadomo tylko, dlaczego w stosownym teledysku robi się na Bjork, naśladując w sposób nader wyraźny niegdysiejszą ekspresję twarzy skandalizującej Islandki, co polega na atakowaniu grymasami i minami zwiastującymi jakiś defekt emocjonalny.

Natalia Kukulska z kolei, nie dość, że koniecznie chce, by jej nowe piosenki myliły się z produkcjami czarnych wokalistek z grupy Destiny’s Child, ...