POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 4 (3195) z dnia 2019-01-23; s. 43-45

Rynek

Cezary Kowanda

Korek na niebie

W najbliższe lato znowu czeka nas w Europie lawina opóźnień i odwołanych lotów. Lotniska, przewoźnicy i rządy przerzucają się odpowiedzialnością za chaos.

Pasażer zniesie wiele, ale w końcu cierpliwość się wyczerpuje. Tak było na początku sierpnia 2018 r. na lotnisku w Bordeaux, gdzie klienci linii Volotea czekali na wylot na Majorkę. Czekali długo i cierpliwie całą sobotę od wczesnego ranka, bo odlot był zaplanowany na godzinę szóstą. Nie doczekali się, ale obiecano im, że polecą następnego dnia. Gdy ponownie pojawili się na lotnisku, spotkali pasażerów z biletami na lot niedzielny. Tymczasem na płycie lotniska stała tylko jedna maszyna feralnej linii. Gdy okazało się, że jest ona przeznaczona dla tych z niedzieli, tym z soboty puściły nerwy i postanowili zablokować bramkę prowadzącą do samolotu. Zaczęły się przepychanki, interweniowała policja. Ostatecznie wściekli klienci linii Volotea odlecieli na wakacje z 29-godzinnym opóźnieniem.

Ostatnie lato było dla całego europejskiego lotnictwa chwilą próby. Jak wynika z danych portalu Flightstats, na większych lotniskach w czerwcu opóźnionych było 35 proc. lotów, w lipcu 38 proc., a w sierpniu 32 proc. Na pasażerów spadły wszystkie ...