POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 13 (2186) z dnia 1999-03-27; s. 16

Wydarzenia

Joanna Solska

Kosą, cepem, krzykiem

Chłopi zdecydowali się na płodozmian. Zamiast mniej widowiskowej, bo rozproszonej blokady dróg, rozpoczęli festiwal na ulicach Warszawy. Samoobrona przemaszerowała przez miasto w ubiegłą środę. Pozostałe związki urządziły piknik z kosami i cepami na placu Piłsudskiego w niedzielę. Lista ich żądań jest tak długa, że łatwo będzie znaleźć pretekst do kolejnej demonstracji.

Rząd ma skupić już nie tylko całą nadwyżkę wieprzowiny, windując jej ceny w górę, ale także mleko w proszku, drób, zboże i wszystko, co się chłopu urodzi w polu i zagrodzie, a czego rynek nie zechce lub zechce za tanio. Po uprzednim stwierdzeniu przestraszonego rządu, że protesty rolników były uzasadnione, przeszkodą w realizacji tego koncertu życzeń wydaje się już tylko Leszek Balcerowicz. Zainicjowana przez PSL nieudana próba odwołania wicepremiera jeszcze bardziej rozjuszyła chłopskie lobby.

Politycy partii chłopskich z badań i statystyk wybierają tylko takie elementy, które uzasadniać mają ich żądania: na wsi szerzy się nędza, dochody rolników dramatycznie zmalały i stanowią ledwie 40 proc. tego, co zarabia się w mieście, inflację obniżono kosztem wsi. Jest w tym część prawdy, ale i wiele demagogii, niestety bardzo skutecznej.

Żarłoczna nędza

Nieśmiałe próby ograniczenia dotacji do wsi, podejmowane w trakcie ubiegłorocznej dyskusji nad budżetem 1999 r., spełzły na niczym. Z puli naszych wspólnych pieniędzy rolnicy dostają coraz więcej. Po odliczeniu wydatków ...