POLITYKA

Sobota, 23 lutego 2019

Polityka - nr 5 (2943) z dnia 2014-01-29; s. 64-66

Historia

Wiesław Władyka

Kość w gardle

Dzieje Komisji Likwidacyjnej RSW, która na początku lat 90. stworzyła podstawy rynku prasowego, są pasjonujące, ale nieznane. Dlatego krytykom III RP łatwo budować tezy o „medialnej Magdalence” i „resortowych układach”. Na 25-lecie transformacji warto tę historię przypomnieć, bo jest ciekawsza niż polityczne zmyślenia.

Komisja Likwidacyjna Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej Prasa-Książka-Ruch powstała w przyspieszonym tempie prac sejmowych w kwietniu 1990 r., gdy w Polsce wyłaniał się nowy ustrój i nowe porządki. Jej koncept miał polegać na tym, żeby na miejsce peerelowskiego molocha, jednego z filarów odchodzącego reżimu (RSW kontrolowała 90 proc. rynku wydawniczego prasy i 25 proc. książek, zatrudniała kilkadziesiąt tysięcy osób), powstał jakiś nowy porządek medialny sprzyjający pluralizmowi prasy. Na pewno był to jeden z największych projektów prywatyzacyjnych w Polsce i z pewnością jeden z pierwszych. I to przeprowadzony w bardzo trudnych warunkach ostrego kryzysu gospodarczego, przy słabych bankach, bez funkcjonującego jeszcze rynku kapitałowego i reklamowego.

Jak wszystkie tego typu decyzje ówczesnej władzy, która tworzyła nową rzeczywistość, w tym także medialną, ta również była na wskroś polityczna, bo dotyczyła kształtu czwartej władzy, jej różnorodności i kondycji. Przed powołaniem Komisji i już w trakcie jej prac trwały gorą...