POLITYKA

Piątek, 22 marca 2019

Polityka - nr 17 (17) z dnia 2018-12-05; Niezbędnik Współczesny. 4/2018; s. 72-76

CZŁOWIEK

Andrzej Hołdys

Kosmos szeroko otwarty

Długo wydawało się, że po sukcesach misji Apollo sprzed pół wieku człowiek już nigdy nie wzniesie się dalej niż na orbitę okołoziemską. Ale w ciągu następnej dekady może się to zdarzyć. Naprawdę.

Wystarczy pół godziny, aby ze słynnej ulicy Bourbon Street w centrum Nowego Orleanu dotrzeć do zakładów Michoud Assembly Facility należących do amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. To jedna z największych montowni na świecie. Zajmuje ponad 300 ha płaskich jak stół terenów, które byłyby regularnie zalewane przez wodę, gdyby nie olbrzymie wały przeciwpowodziowe. Właśnie tu, w delcie Missisipi, agencja od ponad pół wieku buduje swoje rakiety. W latach 60., kiedy realizowany był program Apollo, w wielkiej hali montażowej składano główne człony Saturna V – rakiety, dzięki której ludzie dotarli na Księżyc. W połowie lat 70. nadszedł czas wahadłowców kosmicznych. Wówczas w Michoud Assembly Facility zaczęto produkować olbrzymie zbiorniki zewnętrzne promów – charakterystyczne żółte cylindry o średnicy 8 m i wysokości ponad 40 m, wypełniane przed startem setkami ton ciekłego paliwa, którego wystarczało na osiem minut lotu.

Epoka wahadłowców trwała prawie cztery dekady. Dobiegła końca w 2011 r. Właśnie wtedy zaczął się czas rakiety, dla ...